Sposoby na tremę

źródło: yoga-vidya.de

W szkole muzycznej potrafiłam schrzanić każdy solowy występ przed publicznością. Niezależnie od tego, jak dobrze byłam przygotowana. Aż pewnego pięknego dnia usłyszałam, że tym fantem, owszem, da się coś zrobić…

Przedstawiam więc moje Top 3 Sposoby na Tremę 🙂 (Ostrzegam, że mogą wydać się śmieszne… Co nie koliduje z ich skutecznością, pod warunkiem, że na czas ich testowania postaramy się skupić 😉 )

1. Progresywna releksacja mięśni metodą Jacobsona. Cudowna pogromczyni trzęsących się rąk i innych problemów scenicznych. Pisałam już o niej, stąd “inne sposoby” w tytule tego postu.

2. Metoda przekazana grupie studentów (w której miałam szczęście się znaleźć) przez wspaniałego Markusa Däunerta, a zapożyczona podobno od jakiegoś słynnego pianisty (przykro mi, ale nie pamiętam, którego), zwana przeze mnie “wyklepaniem”:

Siedząc na krześle, zdejmij buty i “wyklep” (dłońmi zaciśniętymi w pięści) kolejno obie stopy. Dokładnie, od góry i od dołu. Przejdź wyżej: łydki, kolana, uda. Wstań. “Wyklep” tylną część ud, pupę, plecy, brzuch, klatkę piersiową, kark, ramiona, ręce… Wszystko! 🙂 Procedura trwa moment, a służy pozbyciu się zbędnej energii (która często utrudnia granie).

3. Mój autorski mix 😉 , łączący znaną zapewne niektórym z jogi shavasanę, ćwiczenia oddechowe i wizualizację.

Shavasana, “pozycja trupa”, to asana kończąca każdą sesję jogi. Leżymy na plecach z zamkniętymi oczami, rękoma ułożonymi wzdłuż tułowia, stopami opadającymi swobodnie na boki i rozluźniamy każdą część ciała. Oddychamy powoli, głęboko: powszechnie wiadomo, że “głęboki wdech to najtańszy i najszybszy środek uspokajający” (H. Hildebrandt). Teraz możemy wyobrazić sobie koncert, który zaraz mamy zagrać, w jego wymarzonej wersji. Lub nie tyle wyobrazić, co się na niego pozytywnie nastroić: “nie mogę się doczekać”, “aaale będzie super”, “zagram pięknie” itp. 🙂  Jeśli czujemy zmęczenie i wręcz zbyt duży spokój, wyobraźmy sobie strumień energii wpływający przez palce (i u rąk, i  u stóp), zmierzający w kierunku serca i głowy i rozlewający się po całym ciele.

Osobiście po takiej (dwu- do pięciominutowej) leżącej sesji* zrywam się z podłogi z uśmiechem na ustach i przekonaniem, że pójdzie mi dobrze. I, o ile umiem, to idzie 😉

M.

___________________________________________

* szczególnie, gdy jest poprzedzona “wyklepaniem”. Generalnie w moim wypadku najlepiej sprawdza się sposób nr 1 lub 2+3. Połączenie 2. i 3. metody ma mniej-więcej taki sam efekt jak 1.

P.S. Zdaję sobie sprawę, że opisane tu sposoby nie są łatwe do zrealizowania, szczególnie w sytuacji np. przesłuchania orkiestrowego, gdy w tym samym pomieszczeniu rozgrywa się 30 osób… Niemniej jednak nie ma rzeczy niemożliwych: progresywną relaksację przy odrobinie wprawy da się przeprowadzić w toalecie, a poleżeć można, przy ładnej pogodzie, na trawce na zewnątrz… 🙂

P.P.S. Celowo nie piszę o beta-blokerach, jako o środku zastępczym, a nie metodzie przezwyciężenia problemu. Lek na serce w przypadkach ekstremalnych może zdziałać cuda, jak złoty środek na usztywnienie, trzęsienie itp. Pojawia się jednak niebezpieczeństwo uzależnienia (psychicznego); poza tym – to jednak chemia… Przedstawione powyżej sposoby służą osiągnięciu dokładnie tego samego celu (jakim jest spokojna, kontrolowana gra), docierając (w sposób naturalny) do problemu u jego źródła – a ono leży w naszej głowie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s