Paris, Paris

-1

…Dziś wpis z nieco innej beczki. Chciałabym opowiedzieć o paryskich odkryciach, które poczyniłam dopiero będąc po raz enty w tym pięknym mieście. Odkryciach natury muzycznej – choć nie tylko dla muzyków!…

Niespodzianka nr 1: Opera.

garnier

źródło: commons.wikimedia.org

Otóż okazuje się, że spektakl w przepięknym (!!!) Pałacu Garnier (który – jako zabytek i jeden z najsłynniejszych przybytków operowych na świecie – za dnia zwiedzany jest przez pielgrzymki turystów, oczywiście za odpowiednią opłatą*) zobaczyć można już za 10 Euro…!
Tyle mianowicie kosztują tzw. miejsca bez widoku. (Co nie jest prawdą…!) Bilety w tej cenie sprzedawane są normalnie, jak wszystkie inne (a nie np. wyłącznie na godzinę przed spektaklem**), możemy więc je kupić bezstresowo, kilka dni (tudzież godzin 😉 ) przed widowiskiem. Najłatwiej to uczynić bezpośrednio w kasie operowej.

Instrukcja obsługi takiego biletu:

  1. Przybywamy do Palais odpowiednio wcześniej, by go w spokoju zwiedzić: w przerwie nie będziemy mieli dość czasu, a po przedstawieniu budynek jest bardzo szybko zamykany.
  2. Siadamy na wskazanych miejscach, jak należy. (Do czasu. 😉 )
  3. Przygotowujemy kartkę papieru i coś do pisania, tak by mieć je pod ręką.
  4. Podczas uwertury uważamy, by nie wyginać szyi – będzie na to czas.
  5. Oglądamy spektakl – skręt szyi nieunikniony 😉 .
  6. Poczuwszy pierwsze ukłucie bólu, przystępujemy do pierwszego etapu bojowego zadania: odwracamy głowę w drugą stronę i obiegamy wzrokiem parter i pierwszy (niski, na poziomie sceny) balkon. Staramy się wychwycić czarne punkty: to czekające na nas wolne miejsca…!
  7. Oglądamy spektakl.
  8. Czynimy dalsze obserwacje, tym razem dokładniej: rejestrujemy, gdzie konkretnie czarne punkty się znajdują. Czytaj: liczymy, który rząd, które miejsce, z której strony… itd., itp.
  9. Oglądamy spektakl.
  10. Zadanie bojowe – etap drugi, najważniejszy (!): wyciągamy kartkę i długopis i notujemy (dokładnie!!!) targety. (Nasze skrajne miejsca pod sufitem doskonale się do tego nadają. 😉 ) Przykładowo: “parter, 8. rząd, 2 miejsca z brzegu od prawej” / “balkon, ostatni rząd pod ścianą, pojedyncze miejsce pod kolumną z lewej” / parter, 6. rząd od końca, miejsca 12 i 13 (13 i 14? spytaj)” / “balkon, ostatni rząd, miejsca 3,4, (7?), 8-… (min. do 17)”… itd.
  11. Oglądamy spektakl 😉
  12. Upewniamy się 2 razy co do dokładności naszych notatek!
  13. …przerwa! 🙂
  14. Zadanie bojowe – etap trzeci! Po szybkim załatwieniu ewentualnych potrzeb fizjologicznych czy krótkim spacerku po budynku (który jednak najlepiej odbyć PRZED przedstawieniem – patrz punkt 1.), udajemy się na parter/niski balkon (gdziekolwiek znajdują się nasze pożądane miejscówki; najlepsze miejsca to ten pseudo-balkon!) – i, krótko mówiąc, zajmujemy je. Zasady ogólne: działamy na czas, bo nie jesteśmy sami w dążeniu do lepszych siedzeń na 2. połowę 😉 (chociaż, im mniej skrajne, mniej “oczywiste” miejsca, tym niższe prawdopodobieństwo, że ktoś jeszcze będzie na nie reflektował. Nie to co my, zanotowawszy wszytko dokładnie… 😉 ); ponadto jest możliwe, że goście, którzy nie zdążyli na 1. część, przybędą jednak na drugą i wyproszą nas z dopiero co zdobytych miejsc – warto mieć więc czas na znalzienie innych. Kierujemy się uprzednio sporządzoną mapką, lecz nie zapominamy o powszechnej mądrości: koniec języka za przewodnika! Nie wszyscy wychodzą na przerwę i prawie na pewno w rzędzie za nami będzie siedzieć kilka osób, które warto dla pewności zagadać: “To miejsce było wolne, prawda…?”.
  15. Enjoy. 🙂 To niesamowite uczucie, siedzieć w samym środku, na poziomie sceny (tak nam się właśnie udało), na miejscach w cenach rzędu 200 Euro 😉 . No i, co najważniejsze, teraz można w pełni skoncentrować się na scenie, akcji, muzyce!… (…A w ramach ćwiczeń “odkręcających” zmęczoną po części pierwszej szyję – podziwiać malowidła Chagalla na suficie.) 🙂

photo(18)

photo(17)

Podsumowując, mam chęć napisać: nie wolno tego przegapić.

…I jeszcze ciekawostka: w Musee d’Orsay znajduje się imponująca makieta Pałacu Garnier. To perfekcyjny trójwymiarowy model, z zachodowaniem proporcji i detali; ukazujący zarówno fasadę, jak i wnętrze budynku (jest on “przekrojony” w środku). To po obejrzeniu (…lub raczej dłuższym studiowaniu; widok jest fascynujący – nie mogłam się oderwać) tego modelu stwierdziłam, że trzeba by jeszcze pójść do opery.
🙂

Druga z paryskich rewelacji to Rue de Rome.

pizap.com13628443669301

źródła: untappedcities.com / gavroche-pere-et-fils.fr / vatelot-rampal.com

Jedno z niewielu miejsc na świecie, w których przy jednej ulicy ciśnie się kilka tuzinów sklepów muzycznych, a przede wszystkim– warsztatów lutniczych.

RdRmap

Można tu wypróbować setki instrumentów we wszystkich kategoriach cenowych, wyrobić ekspertyzę u najbardziej cenionych specjalistów, nabić smyczek, nabyć nuty, kupić gitarę… 😉 Czego dusza zapragnie.
Jeśli chodzi o ceny, to są one, wydaje mi się, stardardowe europejskie. Nie najniższe, bo to Paryż (duże ośrodki są zawsze droższe od prowincji); nie najwyższe, bo za każdym rogiem czeka konkurencja.
Jeśli szukamy skrzypiec, wiolonczeli czy altówki, warto spędzić tam kilka dni i po prostu pochodzić po sklepikach (prawie zawsze będziemy zaproszeni, by zostać i obejrzeć, co mają; spontanicznie, bez umawiania się***) – popróbować, poporównywać, porozmawiać: nabędziemy doświadczenia i na pewno się sporo nauczymy.
Uwaga: nie trzymajmy się ściśle i wyłącznie ulicy Rzymskiej; w prostopadłych do niej mniejszych uliczkach również znajduje się kilkanaście ciekawych miejsc.
Moje osobiste typy to zakłady Pierre’a Barthel i – mniejszy – Hugues’a Paumier. Znalazłam tam kilka ciekawych smyczkow i instrumentow, a i panowie lutnicy jakoś mi podpasowali – ale najlepiej poszwendać się tam i wybrać ulubione miejsce samemu…!

Polecam wszystkim smyczkowym freakom 🙂

Do następnego,
M.

_________________________________

* rzędu, bodajże, 7 Euro. Dla porównania, za 10 mamy szansę nie tylko zwiedzić ten monumentalny, niesamowity pałac, ale także posłuchać fantastycznej orkiestry i śpiewaków światowej klasy lub obejrzeć jeden z najlepszych zespołów baletowych w akcji.

** aaale! 🙂 : na godzinę przed spektaklem studenci poniżej 28. roku życia mogą kupić bilety “last minute” na WSZYSTKIE, nawet najlepsze, najdroższe miejsca – te, które się nie sprzedały – za, bodajże, 25 Euro (albo i mniej, nie pamiętam)! Tylko żeby je dostać, trzeba przyjść jeszcze z godzinę wcześniej (podobno to minimum) i postać w kolejce.

*** nie dotyczy to lutniczych gigantów typu Rampal (a w wypadku smyczków – Raffin, u którego jednak rano – przed 11 – też możliwa jest spontaniczna wizyta). Tam trzeba zatelefonować i się umówić. I uzbroić w dodatkową porcję pewności siebie i przygotować na spore przeżycie, jeśli się wybierzemy 😉

Advertisements

One thought on “Paris, Paris

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s