Negatywnie.

Nie chce mi się pisać o muzyce.

Nie chce mi się pisać – uczyć – ćwiczyć – przygotowywać – wykonywać – zaliczać – odhaczać – realizować.

Chce mi się… czytać. Słuchać. Grać. Kochać. Śmiać się. Płakać. Żyć.

Muzycy – a może to mówiący dziwnym językiem mieszkańcy miejsca, w którym przyszło mi spędzać kolejny rok uciekającej młodości? – zamknięci są, mam wrażenie, w mydlanej bańce swoich ambicji i stresów. Co gorsza – wyimaginowanych. Z dala od prawdziwych problemów świata; z dala nawet od zwykłych ludzkich emocji. Praca – ćwiczenie – jedzenie – spanie. Byleby był progres. Byleby się ktoś nie okazał lepszy!…

Na drzwiach którejś z uczelnianych sal znalazłam ostatnio kartkę z cytatem (nie wiem, czyim): “jeżeli sam nie będziesz wzruszony, to nie masz szans wzruszyć publiczności”. Tymczasem studenci muzyki to chyba najmniej skłonna do wzruszeń grupa wśród moich znajomych. Ale jak tu rozwijać wrażliwość, gdy nie ma się kontaktu z dziećmi, ze starymi ludźmi, z przyrodą, ze sztuką inną niż nasza, z literaturą – a zamiast tego siedzi zamkniętym w ćwiczeniówce i pielęgnuje swoje kruche, “artystyczne” (akurat) ego…?

***

[ Zawsze myślałam, że gdybym od początku miała dobrego, wymagającego profesora, to bym dziś za*biście grała i ogólnie by był git. W końcu spełniło się moje marzenie, a z nim – zachwiała miłość do grania. Miłość rozwinięta u boku lekko olewczych nauczycieli, którzy byli mili nawet, gdy rzempoliłam głupoty, i nie potrafili rozwiązać problemów technicznych. Teraz wiem dokładnie, co mam robić – i szlag mnie trafia, bo ta (…egoistyczna!) gonitwa za ideałem to nie jest prawdziwe życie (a już z inspiracją nie ma nic wspólnego). Leń ze mnie? Nie najgorszy. Nie dość tego chcę?… To już bardziej prawdopodobne.

Ehh. Podobno każdy przełom poprzedza kryzys. No więc… oby się jakiś czaił za rogiem. Przełom, znaczy. Kryzys już jest. ]

Advertisements

3 thoughts on “Negatywnie.

  1. zmien znajomych i profesora!!!! 😉 a tak na powaznie to rzeczywiscie bardzo duzo zalezy od ludzi ktorymi sie otaczasz, no i oczywiscie tez od wlasnych ambicji. Ja trafilam wreszcie na profesora, ktory mi wciaz powtarza, ze technika ma mi pomoc wyrazic to co w sobie nagromadzilam i przezywam, pomoc wyrzucic na zewnatrz. i nagle to wszystko ma sens, nawet te godziny w cwiczeniowce, bo dzieki nim potem sie zdarzaja momenty ze moge grac i byc soba, a nie walczyc i scigac sie ze soba 🙂 i jedno drugiemu nie przeczy, w sensie cwiczenie i “zycie”, tylko trzeba znaezc koncerntracje i wylacznosc na to pierwsze przez pare godzin w ciagu dnia, a przez reszte sie wzruszac. Na innych sie nie ogladaj! w ludziach renesansu sila! buziak!

    • “a przez resztę się wzruszać” 😀
      Dzięęęki, Daria. Ja po prostu jestem mega zestresowana i zmęczona (i brakuje mi czasu i na ćwiczenie, i na wzruszanie) i stąd ta frustracja i dół. Przejdzie mi. 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s