About

o blogu

“Zawód: muzyk” narodził się w marcu 2011 r. z potrzeby podzielenia się z polskimi kolegami rewelacjami, których uczyłam się na studiach w Szwajcarii, a o których w Polsce “nikt mi nigdy nie powiedział”.

Chciałam poza tym (i chcę nadal) coś gdzieś pisać (po polsku!), a że fantazję posiadam zerową, to wymyśliłam, że będę pisać o konkretach: czymś, czym się zajmuję lub co zgłębiam. Padło na muzykę. A raczej – bo o muzyce jako takiej dość już przecież napisano – na realia uprawiania jej (zawodowo?) w XXI wieku.

…Taki był zamysł; w praniu wyszła oczywiście niekonsekwencja – aczkolwiek udało mi się chyba, jak na razie, utrzymać tematykę okołomuzyczną, ha!

Pomimo karygodnej niesystematyczności i śmiechu wartej liczby postów (…bo przyznam bez bicia, że mam dziś inne priorytety…), blog wciąż jeszcze nie umarł, a nawet dorobił się garstki czytelników, którym serdecznie dziękuję za istnienie.

o mnie

APO Milena Parobczy –1501

Nazywam się Milena Parobczy.
Gram w orkiestrze na końcu świata i usiłuję przyczynić się nieujemnie do edukacji muzycznej młodych tubylców Kraju Długiej Białej Chmury.

W wolnych chwilach, zamiast odchudzić pióro (ponoć lekkie w czasach wczesnoszkolnych) i wyprodukować kilka słów na wyżej wspomnianym blogu, uczę się jazzu i włoskiego lub robię zdjęcia.

_______________________________________________________

na pamiątkę

“About” z kwietnia 2011

Skrzypaczka zagubiona w świecie nieograniczonych możliwości oraz własnych różnorodnych talentów 😀 – oto ja.

Próbowałam ostatnio wyobrazić sobie siebie za 5, 10, 20 lat. I zapisać na kartce papieru, kim jestem, co robię. Więc tak… jestem profesorem / świetnym pedagogiem od skrzypiec, wolnym wykładowcą fizjologii muzyki i trenerem mentalnym dla muzyków, gram w jednej z topowych orkiestr, koncertuję solo, w kwartecie i zespole folkowym, śpiewam jazz, maluję (i wystawiam!), piszę (książki i artykuły!), jestem instruktorką jogi, projektantką wnętrz i właścicielką polskiej resteuracji gdzieś za granicą, a do tego wszystkiego mam cudownego męża, trójkę dzieci i drewniany domek z (uprawianym samodzielnie, a jakże!) ogródkiem.

Bez komentarza.

…Pozwolę sobie zachować w tym blogu anonimowość, przynajmniej na razie.

Chciałabym przy jego pomocy podzielić się z polskimi instrumentalistami (i nie tylko) ciekawostkami, jakich się czasem dowiaduję na temat ćwiczenia, a także motywacji, relaksacji, auto-marketingu i tych wszystkich spraw, o których się – mam wrażenie – u nas nie bardzo mówi.

Nie będę zgrywać eksperta, bo, prawdę powiedziawszy, nie uważam się nawet za dobrą skrzypaczkę. Ważne przesłuchania zawsze idą mi bardzo dobrze, ale ważnych przesłuchań mam tu niewiele, a między nimi (czyli przez znaczną większość czasu) łapię dziesięć srok za jeden ogon i… niczego nie robię na 100%. Wynika to również z faktu, że regularnie miewam wątpliwości, czy skrzypce to naprawdę to, co chcę robić w życiu. Nie mogę się pogdzić z koniecznością odstawienia świata na bok, zamknięcia się w czterech ścianach i ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Wokół jest przecież tyle ważniejszych, piękniejszych rzeczy, dziejących się tu i teraz…

Teraz postanowiłam jednak skupić się wreszcie i porządnie skończyć studia. Konkretniej – najpierw skończyć praktykę w orkiestrze, jedną i drugą (jedną płatną, dobrowolną i zajmującą prawie cały mój czas; w dobrej, ale nie genialnej orkiestrze; drugą bezpłatną i obowiązkową w ramach sudiów, ale w świetnej orkiestrze, do której niełatwo się na tę praktykę dostać), cykl koncertów dziecięcych i projekty kameralne. Z powodu tego wszystkiego mam w tej chwili przerwę w studiach. (Przyznam, że nie pierwszą. Po skończeniu licencjatu bawiłam się przez pół roku w modeling i inne, przepraszam, pierdoły, które jako urozmaicenie dnia codziennego bardzo lubię, ale uprawiane na pełen etat sprawiły, że po raz pierwszy w życiu poczułam, że kocham skrzypce i chcę tylko grać.) Coś na kształt dziekanki. Zaraz potem chcę je jednak zakończyć (z wyróżnieniem!), i wtedy dopiero, jeśli wciąż będę miała na to ochotę, pójść na inne studia czy zająć jednym ze stu hobby. Ale mieć jednak ten dyplom magistra sztuki…

Ten blog ma więc pomóc także mi. Interesuję się bardzo różnymi technikami nauki, treningiem mentalnym, fizjologią muzyki, zwykle jednak ograniczam się do teorii. By o czymś pisać, muszę to jednak także testować… Myślę więc, że dzielenie się pomysłami ze światem zmobilizuje mnie do wcielania wiedzy w czyn. A wymiana spostrzeżeń z ewentualnymi czytelnikami (mam cichą nadzieję, że się tacy pojawią) nauczy nowych ciekawych rzeczy.

😀

…i jeszcze

2012 update: klik

KONIEC!

Save

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s